Niezakłócona już niczym prezentacja Kazimierza Nowaczyka opublikowana na stronach wpolityce.pl 

wpolityce.pl/artykuly/22128-tylko-u-nas-prezentacja-prof-nowaczyka-przedstawiona-na-posiedzeniu-parlamentarnego-zespolu-ds-smolenska

pokazuje dokładnie rozmiary nieprawdopodobnej kampanii dezinformacyjnej rozpętanej juz kilka minut po tragedii 10 kwietnia.

 

Z jednej strony mieliśmy "dokumenty" które pokazywały że pijany szef Sił Powetrznych RP wymuszał na pilotach lądowanie,  z tej samej strony uczone analizy o tym jaki wpływ za zachowanie załogI MOGŁA miec sama obecność generała w kokpicie - z drugiej rzetelne eksptertyzy IES demaskujące to kłamstwo, czy najnowsze analizy kompletnie pominiętego zapisu TAWS/FMS.

 

Uraczono nas opowieścia nie majaca nic wspólnego z faktami,  pomijając kompletnie DOWODY.

Zapis TAWS/FMS jest dowodem.

 

Jedyny UDOKUMENTOWANY dziś nacisk to nacisk moskiewskiej LOGIKI by kontrolerzy "bez dyskusji" sprowadzali samolot na ścieżke podejścia, na 100 metrów. Jakoś nikt nie pyta żadnych psycholgów czemu rosyjscy kontrolerzy postanowli złamac nawet rodzime przepisy i zamiast zrobić to co oczywiste (zamknąc lotnisko) sprowadzali samolt w smoleńską mglę.

 

Zapis TAWS38 pokazuje że cała rosyjska opowieść nadaje się wyłacznie do kosza. 

Tak jak podrzucone fotografie amatora Amielina, fotografie które rzetelnie zaanalizowane pokazują że samolot musiałby ryć skrzydłem o ziemie na wysokości parkingu....

 

Opowieść mako-millerowa jest tak samo sensowna jak tłumaczenia eksperta (tak go przedstawiono w telewizji TVN) Jana Osieckiego. "Ekspert" wyjasnił że statecznik samolotu przeniesono na  wiele metrów ponieważi pod tym elementem samolotu szukano rzekomo ofiar....

 

Kłamstwo smoleńskie jest dziś już ostatecznie skompromitowane.

A to nie koniec.

 

Chciałbym by nikomu nie umknęło że jeszcze wiecej dowiemy się o tragedii 10 kwietnia gdy zyskamy dostęp do kolejnych danych.

 

To rózni eskpertów pracujących w USA i wspomagającyh ich prace naukowców z Polski od ekspertów z okolic telewizji TVN iz sa wręcz głodni kolejnych danych.